As the New Year has come and in the previous one I have left blogging, one of my resolutions is to start it once again. I hope I will be more systematic this time!
Talking about my resolutions for 2012. Last night I made a big list and there are 33 of them. Some of theme are very trivial, some are really serious. I won't write them here now, but if I complete one I will tell You. Some people say it doesnt make sense to do it, but I don't agree. Even if we don't accomplish our promises, while doing a list we think what we want to change in our life. It's not easy to do it during the year and when the date changes it makes us think what we did last 365 days. Anyway I am very positve, beacuse I managed to start with some of them today. But I try not to be too radical. It's kinda hard for me as I get enormously excited with every new idea I have and then my energy burns faster than I manage to start action...
What about your resolutions? If You didn't do any yet, I advice You to make them according to the rule I heard about last year, it's called "SMART":
Specified
Measurable
Achievable
Relevant
Timely defined
Thanks to this method we realize what we really want and stay more motivated when we know the deadline.
I wish You happy 2012, full of love, happiness and completed resolutions.
Remember that You are the only one who can change YOUR LIFE!
***
Wraz z nadejściem Nowego Roku zrobiłam długą listę postanowień (tym razem ma aż 33 pozycje), a jednym z nich było powrócenie do blogowania. Tym razem mam być bardziej systematyczna, poza tym będę pisała na więcej tematów.
Wracając do postanowień noworocznych, jestem bardzo zmotywowana i pozytywnie nastawiona, ponieważ udało mi się zacząć pacę nad nimi już dziś! Co prawda dotyczy to tych długoterminowych, więc nie mogę jeszcze niczego wykreślić z mojej listy :( Jedno z nich jest szczególnie ekscytujące, ale powiem o nim dopiero, kiedy doprowadzę wszytko do końca, a przede mną jeszcze duuużo pracy. Przed Sylwestrem słyszałam wiele opinii o tym, że robienie postanowień nie ma sensu. W ogóle się z tym nie zgadzam! Oczywiście, jeśli powtarzamy tę samą formułkę co roku i nic z tym nie robimy, to rzeczywiście możemy dać sobie spokój. Ale dla mnie robienie postanowień to rytuał. I jeżeli podchodzimy do tej czynności poważnie, analizujemy rok ubiegły, myślimy, co chcielibyśmy zmienić, co polepszyć, jest to ważny moment, który może zadecydować o tym, że zmienimy pracę, pojedziemy na koniec świata, czy odnajdziemy pierwszą miłość ;)
A Wy robicie takie listy na Nowy Rok? Jeśli tak, pamiętajcie, żeby wasze postanowienia były możliwe do zrealizowania (lepiej przeskoczyć poprzeczkę, niż porzucić całe przedsięwzięcie po 2 tygodniach z powodu braku efektów). Poza tym, wyznaczcie datę ostatecznego rozrachunku dla każdego z nich, wtedy nie będziecie odkładały niczego na później (aż wreszcie przyjdzie kolejne Boże Narodzenie, Sylwester i Nowy Rok...)
W Nowym Roku życzę wam Miłości, szczęścia oraz samych spełnionych postanowień.
Pamiętajcie, że tylko Wy możecie zmienić swoje życie. Więc do roboty! A ode mnie - powodzenia :)